Podobno każdy ma poczucie rytmu i co to za bzdura, że ktoś nie ma? Wsłuchaj się w muzykę i zaraz załapiesz! Wiecie, jak bardzo mnie denerwuje, gdy słyszę coś takiego? Mam przyjaciółkę, która jest muzykiem. Któregoś pięknego dnia wybrałyśmy się na koncert i ona umierała ze śmiechu, widząc, jak kiwam głową. Muzycy skończyli grać, a ja dalej. Ochrona się ze mnie wyśmiewała! Ja się nie przejmowałam. Cóż ja na to poradzę, że w głowie słyszę własną muzykę, która jest niekompatybilna z prezentowaną na scenie? Nawet poradniki rytmu mi nie pomagały. Świat swoje, ja swoje. I tak sobie żyłam przez dwadzieścia lat... Potem trafiłam do teatru. Oczywiście ja - naiwna, głupia i niewykształcona marzycielka - nie zdawałam sobie sprawy, ze teatr składa się w zasadzie wyłącznie z rytmu. Rytm słów, rytm ruchu, rytm wewnętrzny postaci, a także rytm relacji między aktorami. Postawcie na scenie taką sierotę jak ja i od razu coś się nie zgadza. Bo to na scenie zamiast postaci biega Alina w swoim rytmie, al...
https://www.youtube.com/watch?v=ZJGNXL7ZV-0 Wspomniałam niedawno, że zamierzam oddać Wam kalendarz Paperblanks na rok 2014 (jeszcze nie jest za późno, ja kupiłam mój półtoraroczny w listopadzie). Dodatkowo postanowiłam dorzucić książkę Tatiany Jachyra . A jeszcze dojdzie do tego mała niespodzianka. Rozdanie trwa od 27.04.2014 do 05.05.2014, a wyniki postaram się podać następnego dnia. Szczegóły dotyczące zgłoszeń znajdują się w filmiku, który koniecznie należy obejrzeć w ramach zgłoszenia! Poza tym wiele wymagań nie ma. Bo wiecie, ja nie lubię tych wszystkich rozdaniowych udziwnień. Tylko dla osób z adresem korespondencyjnym w Polsce. Powodzenia!
Choć urodziłam się i wychowywałam w Małopolsce, to z moim dzieciństwem wiążę Podlasie. W zasadzie tylko i wyłącznie. To właśnie tam znajduje się wieś, która chyba nie ma własnej nazwy, składa się z czterech domów i otoczona jest hektarami pól uprawnych. Stamtąd pochodzi mój ojciec - z miejsca oddalonego od białoruskiej granicy o ledwie trzydzieści kilometrów. Ale o tym ostatnim fakcie dowiedziałam się dopiero niedawno, pragnąc tam wrócić - choćby tylko wirtualnie. W rodzinie nazywamy to miejsce po prostu Wioską. Tam znajduje się jeszcze przedwojenny dom z ukrytą w podłodze klapą do małej spiżarni, to tam na strychu stoją skrzynie z ukrytymi skarbami. Zamknięte na kłódki. Raz z kuzynką nie wytrzymałyśmy i się tam włamałyśmy, psując zamki. Poza pościelami i innymi firankami znalazłyśmy pudełka z medalami, jakie nasi przodkowie otrzymali po I wojnie światowej. Nigdy się do tego nie przyznałyśmy. Na tym samym strychu moja babka chowała butelki bimbru, gdy jeszcze pędziła. Tam też lądowa...
Ej miałam kiedyś identyczny! :D Gdzieś mi się zapodział i nawet nie zdążyłam ołówka zużyć. Z avonu albo oriflame :D
OdpowiedzUsuńRóżowy? ;))
OdpowiedzUsuńWiem, że fioletowy, ale dla ofiarodawcy był to róż :).
UsuńJest prześliczny :)
OdpowiedzUsuń