Jak żyć zdrowo i aktywnie z Anną Lewandowską?
Moda na zdrowy styl życia trwa już od jakiegoś czasu i ma się coraz lepiej. Mamy dwie frakcje - osoby, które jak szalone dają się tej modzie opętać, oraz ci, którzy ich krytykują, wyśmiewają i dalej robią swoje. Obie frakcje za sobą nie przepadają - przynajmniej tak wnioskuję po tym, co zdołałam zaobserwować. A obserwuję, bo sama tkwię gdzieś pomiędzy.
"Żyj zdrowo i aktywnie z Anną Lewandowską" mnie zaintrygowało, bo nie znam tej osoby i trzymam się z dala od krytyki pod jej adresem, okładka jest ładna, a poza tym ciekawi mnie, co kto ma do powiedzenia. Lewandowska jest sportowcem i zdaje się wiedzieć, o czym mówi. Po przeczytaniu tej książki to wrażenie się u mnie pogłębiło. Nie stara się wmawiać czegoś, o czym nie ma pojęcia (co zdarza się Chodakowskiej), woła o zdrowy rozsądek, a na końcu podaje źródła, z których korzystała. Plus sto punktów do wiarygodności.
Książka podzielona jest na kilka części:
- układ pokarmowy i elementy, które są nam potrzebne do prawidłowego funkcjonowania
- przepisy
- porady, jak zacząć ćwiczyć
- parę treningów (tyle co kot napłakał...)
- kilka stron podsumowania całej książki w formie skondensowanej treści
Pomyślałam sobie, że gdybym miała tę książkę w liceum, to nie miałabym takich problemów na biologii, gdy zajmowaliśmy się układem pokarmowym. Co gdzie jest trawione, w jakich produktach są dane witaminy i minerały i takie tam rzeczy. Lewandowska pisze o tym przystępnie, ale nie ogólnikowo. Przyznaję, że czasem patrzyłam na podane treści sceptycznie - z częścią się nie zgadzam, część wydała mi się intrygująca, ale nieprzekonująca - ale ogólnie zrobiła na mnie dobre wrażenie. Niestety sama nie dowiedziałam się z niej wiele. To książka dla początkujących. Dla tych, którzy chcą, ale im się nie chce. Inspiruje, naprowadza. Krzywdy nie zrobi, ale osobom, które już tkwią w temacie, wiele nowego nie wniesie.
Osobiście zainteresowałam się jedynie dietą rozdzielną (choć raczej w praktykę się to nie zamieni) oraz wskazówkami odnośnie równowagi psychicznej. Z całej książki wyniosłam dla siebie tylko sześć stron (dosłownie - te sześć stron mam skserowane, więcej mi nie było potrzebne do szczęścia), choć czytając ją, zauważyłam wiele dobrego, które może wnieść w życie osoby, która swój pasywny status życia zapragnie zmienić na aktywny.
Bardzo ładny graficznie poradnik dla początkujących. Tyle w temacie.
"Żyj zdrowo i aktywnie z Anną Lewandowską" mnie zaintrygowało, bo nie znam tej osoby i trzymam się z dala od krytyki pod jej adresem, okładka jest ładna, a poza tym ciekawi mnie, co kto ma do powiedzenia. Lewandowska jest sportowcem i zdaje się wiedzieć, o czym mówi. Po przeczytaniu tej książki to wrażenie się u mnie pogłębiło. Nie stara się wmawiać czegoś, o czym nie ma pojęcia (co zdarza się Chodakowskiej), woła o zdrowy rozsądek, a na końcu podaje źródła, z których korzystała. Plus sto punktów do wiarygodności.
Książka podzielona jest na kilka części:
- układ pokarmowy i elementy, które są nam potrzebne do prawidłowego funkcjonowania
- przepisy
- porady, jak zacząć ćwiczyć
- parę treningów (tyle co kot napłakał...)
- kilka stron podsumowania całej książki w formie skondensowanej treści
Pomyślałam sobie, że gdybym miała tę książkę w liceum, to nie miałabym takich problemów na biologii, gdy zajmowaliśmy się układem pokarmowym. Co gdzie jest trawione, w jakich produktach są dane witaminy i minerały i takie tam rzeczy. Lewandowska pisze o tym przystępnie, ale nie ogólnikowo. Przyznaję, że czasem patrzyłam na podane treści sceptycznie - z częścią się nie zgadzam, część wydała mi się intrygująca, ale nieprzekonująca - ale ogólnie zrobiła na mnie dobre wrażenie. Niestety sama nie dowiedziałam się z niej wiele. To książka dla początkujących. Dla tych, którzy chcą, ale im się nie chce. Inspiruje, naprowadza. Krzywdy nie zrobi, ale osobom, które już tkwią w temacie, wiele nowego nie wniesie.
Osobiście zainteresowałam się jedynie dietą rozdzielną (choć raczej w praktykę się to nie zamieni) oraz wskazówkami odnośnie równowagi psychicznej. Z całej książki wyniosłam dla siebie tylko sześć stron (dosłownie - te sześć stron mam skserowane, więcej mi nie było potrzebne do szczęścia), choć czytając ją, zauważyłam wiele dobrego, które może wnieść w życie osoby, która swój pasywny status życia zapragnie zmienić na aktywny.
Bardzo ładny graficznie poradnik dla początkujących. Tyle w temacie.



Zastanawiałam się nad tą książką po recenzji Kasienki z Kolczyków Izoldy, chyba się znacie? :) Ale skutecznie mnie zniechęciłaś, bo też trochę siedzę w temacie.
OdpowiedzUsuńTak, to właśnie jej egzemplarz czytałam :). Jest lepsza niż te wszystkie książki Chodakowskiej (a przynajmniej milsza), niemniej nie zawiera wystarczającej ilości informacji, która pomoże osobom, które już zdrowo i aktywnie żyją, w dokładniejszym zagłębieniu tematu.
UsuńMam wrażenie, że wszystkie tego typu książki powstające obecnie skierowane są do baaaardzo początkujących. Książki Lewandowskiej nie widziałam jeszcze, ale pamiętam, że kiedyś wertowałam w jakimś sklepie publikację Chodakowskiej i wydawało mi się, że to taki trochę żart ;)
OdpowiedzUsuń