Oj, w czasach studenckich moje biurko też było kuchnią, jadalnią, biurem i pokojem gościnnym (no prawie, tą ostatnią rolę pełniło również jedno krzesło i łóżko :P)
https://www.youtube.com/watch?v=ZJGNXL7ZV-0 Wspomniałam niedawno, że zamierzam oddać Wam kalendarz Paperblanks na rok 2014 (jeszcze nie jest za późno, ja kupiłam mój półtoraroczny w listopadzie). Dodatkowo postanowiłam dorzucić książkę Tatiany Jachyra . A jeszcze dojdzie do tego mała niespodzianka. Rozdanie trwa od 27.04.2014 do 05.05.2014, a wyniki postaram się podać następnego dnia. Szczegóły dotyczące zgłoszeń znajdują się w filmiku, który koniecznie należy obejrzeć w ramach zgłoszenia! Poza tym wiele wymagań nie ma. Bo wiecie, ja nie lubię tych wszystkich rozdaniowych udziwnień. Tylko dla osób z adresem korespondencyjnym w Polsce. Powodzenia!
Ten temat jest trochę przekłamany, bo część osób o tym wie. Podejrzewam jednak, że grono moich czytelników nie miało o tych faktach pojęcia (za to o wielu innych dziwactwach mojej nieskromnej osoby już tak). Choć nie wykluczam, że moi przyjaciele, którzy to czytają, również odkryją tu coś nowego. 1. Boję się bibliotek, które są większe niż jedno pomieszczenie. 2. W 90% przypadków myślę po niemiecku. 3. Nie lubię nosić wielu warstw ubrań. 4. Jeśli popełnię błąd, zadręczam się nim latami. Nawet jeśli już nikt o tym nie pamięta. 5. Nigdy nie wybieram przyjaciół lub partnerów. To oni wybierają mnie. Ja to jedynie akceptuję - lub nie. 6. Nigdy nikomu nie mówię nic w 100%, zawsze jakiś szczególik przemilczę. Przy czym ten sam szczególik wspomnę innej osobie, ale wtedy ominę inny. 7. Jem dużo tłuszczu, bez tłuszczu nic mi nie smakuje. 8. Gdy jeszcze jadłam mięso, zwykle było ono surowe. I tłuste. 9. Wyrywam sobie włosy. 10. Nie potrafię pracować, gdy jestem całkiem sama. Nie mogę się skupi...
Nie jestem fanką perfum sygnowanych nazwiskami celebrytów. Zwykle są to słodkie zapachy, których nie mogę znieść. Jednak lubię perfumy. I gdy dostałam Deseo w paczce z USA, ucieszyłam się. Pierwszy niuch był także dość pozytywny. Mamie się nie spodobały ("I dobrze!", pomyślałam). Jednak coś w historii przez nie opowiadanej mi nie pasowało... Deseo zabiera nas w egzotyczną podróż, gdzie jest plaża, palmy i morze. Mnóstwo morza, ocean. I diament połyskujący w słońcu, jakim jest butelka. Świetnie się ją trzyma, jeśli chcemy nią w kogoś rzucić, albo żeby zwyczajnie rozwalić perfumy o ścianę. Doskonale pasuje do dłoni. Spryskanie się nimi sprawia jednak niejaki kłopot, ponieważ bez zatyczki nie leżą już tak dobrze i jeszcze trzeba znaleźć wolny palec, by nacisnąć atomizer... I kształt zalatuje trochę kiczem, gdy nie odbijają się od niego promienie słoneczne. Najważniejszy jest jednak zapach. Choć nie ma w nim kokosa, ja go lekko czuję - może gdzieś w wyobrażeniu obietnicy ty...
Jakie pyszności :) Smakowitości :)
OdpowiedzUsuńApetyczna fotka:)
OdpowiedzUsuńmmm, pycha,. :)
OdpowiedzUsuńPrzez Ciebie jestem głodna, chyba czas na podwieczorek..
OdpowiedzUsuńsmacznego ;)
OdpowiedzUsuńOj, w czasach studenckich moje biurko też było kuchnią, jadalnią, biurem i pokojem gościnnym (no prawie, tą ostatnią rolę pełniło również jedno krzesło i łóżko :P)
OdpowiedzUsuń