Berlin.

Wykończona wycieczką niezbyt długą, ale fascynującą, oznajmiam, że Berlin zaliczony. Sushi zaliczone i makaronik miesiąca w Galeries Lafayette również.

Resztę opowiem może jutro. Jak ożyję.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rozdanie kalendarzowo-książkowe do 5. maja.

10 rzeczy, których nikt o mnie nie wie.

Kraj lat dziecinnych... - tam gdzie psy dupami szczekają.