Ulubieńcy sierpnia.
Nadszedł czas na kolejnych ulubieńców. Kasia systematycznie mi o nich przypomina - chyba wie, że sama z siebie bym nie wpadła na pomysł zrobienia tego postu, chyba że dany miesiąc byłby absolutnie ulubieńcotwórczy. Nie zdarza się to jednak często. Niemniej gdy Kasia mi powie, że nie pragnie niczego poza ulubieńcami, przebiegam w myślach cały miesiąc w głowie i zastanawiam się: Co mnie tym razem urzekło? Zwykle coś się znajduje. Przyznam, że sierpień jest dość niekonkretny i dziwny. Sama nie wiem, co bym w nim najchętniej zamieściła. To taki miesiąc, który dłużył mi się niemiłosiernie, choć przecież minął szybko. Tyle że ledwo kojarzę, że w domu byłam zaledwie dwa tygodnie temu, że byłam w górach, spotkałam się z rodziną, zwiedziłam kilku lekarzy, pojechałam na jedną noc (i to bez kawałka dnia) na jakąś niemiecką wieś, a potem wróciłam do teatru, gdzie czekały mnie dwa tygodnie nie-wiadomo-czego. Miesiąc się skończył, a wydaje mi się, jakby te wszystkie wydarzenia miały miejsce dwa mi...